Agnieszka Kozłowska-Rajewicz

Spotkanie z ekspertami o prawach autorskich

Prawnicy, artyści, wydawcy i inni eksperci rozmawiają z Agnieszką Kozłowską-Rajewicz o problemach z realizacją praw autorskich w dobie internetu.

W Unii Europejskiej ponad 7 milionów osób pracuje w dziale gospodarki zajmującym udostępnianiem się danych - twórcy, bądź pośrednicy. - To oni są zainteresowani wzmocnieniem praw autorskich w Internecie. Z drugiej strony 20 proc. obywateli UE uważa, że można naruszyć prawo autorskie - zwróciła uwagą Kozłowska-Rajewicz.

Podstawowe akty prawne dotyczące praw autorskich w internecie zostały napisane na początku XXI wieku, ich rola jest neutralna - umożliwiają korzystanie z internetu, ale budzą opór twórców - zwróciła uwagę dr Katarzyna Klafkowska-Waśniowska. - Także obszar dozwolonego użytku nie jest całkowicie przemyślany. Przygotowywane są wycinkowe regulacje - np. wolność panoramy, ale brakuje spojrzenia całościowego  - dodała.
Dr hab. Dorota Sokołowska przypomniała, że korzystanie z internetu nie może przesłaniać tego, co jest naruszeniem praw autorskich. - Korzystając z facebooka, jego użytkownik oddaje wszystkie prawa do swoich zdjęć - przypomniała.

- Jako odbiorca i członek społeczeństwa zauważam wręcz dziejową misję spełnianą przez facebooka. Dzięki udostępnianiu i piractwu np. afrykańskie społeczeństwa mają szansę się zintegrować - powiedziała artystka Ewa Łowżył. - Jako kreatorka natomiast uważam, że należy za dzieła opublikowane płacić - dodała.

- O internecie najlepiej rozmawiać z dziećmi i każde dziecko wie, jak zabezpieczyć swoje dzieła tak, że nikt ich nie ukradnie - uważa wydawca portalu Kultura u Podstaw - Cezary Ostrowski. - Organizacje zarządzania prawami autorskimi są potworami. Artyści zarabiają coraz mniej.

- Być może właściwym kierunkiem jest pobieranie opłat bezpośrednio przez twórców. Bez żadnych pośredników - zgłosiła Agnieszka Kozłowska-Rajewicz podając przykład autora książki, który zarobił dużo więcej prosząc czytelników, by zapłacili tyle, ile uważają, niż kiedy dostawał pieniądze za pośrednictwem wydawcy.

- Od wielu lat przygotowuję materiały dla studentów. Wszystkie prezentacje z zajęć są dostępne. Zgodnie z prawem autorskim robiłbym to wielokrotnie dłużej. Pozbawiłem więc je wszystkich zdjęć - przyznał dr Michał Urbańczyk.

- Internet to w zasadzie nowy kontynent. Zachowujemy się w tej chwili jak kolonizatorzy. Potrzebne jest znalezienie złotego środka. Trzeba się zastanowić, czy regulacji dot. praw autorskich internetu nie zbudować według całkiem nowych zasad - zwrócił uwagę prof. UAM Jędrzej Skrzypczak.

- Trzeba pamiętać, że właściciele niektórych serwisów jak youtube czy facebook są wręcz prawodawcami - zwrócił uwagę dr hab. Rafał Sikorski. - Przygotowywanie filmowych recenzji z gier przez internautów nie budzi sprzeciwu producentów gier, oni na tym zarabiają - przypomniał Filip Wendland. - Zupełnie inaczej może być, gdy powstanie krytyczna ocena gry. Wtedy pojawiają się wielcy gracze z pretensjami, a youtube rozstrzyga kto ma rację - zwrócił uwagę dr hab. Sikorski.

- Nie możemy tracić zdrowego rozsądku. Jeśli nie mogę ochronić dzieła w internecie, to nie powinienem go w internecie umieścić - powiedział prof. Mirosław Górny.

- W 2016 politycy przeglądają w UE obowiązujące prawa autorskie, one nie znalazły się w nowym kontekście, one są wręcz w nowej rzeczywistości. Dlatego należy rozmawiać z ekspertami - uważa Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. - Pomysł, żeby o internecie rozmawiać z dziećmi jest ważny. To są bardzo ważni użytkownicy, którzy mogą pomóc przygotowaniu takiego prawa, w którym interes publiczny będzie zachowany - dodała europosłanka.

 

Komentarze

Komentarze