Agnieszka Kozłowska-Rajewicz

Solidarność oznacza, że nie tylko biorę

Polsce grozi postępowanie przed Trybunałem Sprawiedliwości ponieważ odmawia wykonania zobowiązań, które wcześniej podjęła w sprawie relokacji uchodźców. Wdrożenie tej procedury może się skończyć wysokimi karami finansowymi za każdy dzień zwłoki w wykonaniu zobowiązań. Na szczęście dla Polski, procedura jest dość długa, co daje przestrzeń do korekty decyzji przez polski rząd.

Pokazuje też koncyliacyjne podejście do rozwiązania problemu ze strony instytucji unijnych. W całości można się z nią zapoznać pod adresem http://ec.europa.eu/atwork/applying-eu-law/infringements-proceedings/index_pl.htm.
Jednak nie tylko o procedury i postępowanie administracyjne chodzi w tej sprawie. Łamanie formalnych zobowiązań, które wynikają w zawartych porozumień będących elementem solidarności europejskiej, takim jak chociażby kwestia relokacji uchodźców istotnie wpływa na wizerunek państwa, które tak właśnie postępuje. Polska jest jednym z największych beneficjentów środków budżetowych UE. To wielkie zwycięstwo poprzednich negocjatorów i ekip rządzących. Ale solidarność nie polega na tym, że tylko biorę.
Dlaczego jeszcze Polska powinna przestrzegać zobowiązań, których się podjęła? Bo po prostu tak w życiu publicznym, jak i prywatnym postępują strony, które się wzajemnie szanują, oraz są dla siebie partnerami. Polski rząd w 2015 roku zobowiązał się do przyjęcia 7 tys. uchodźców - to ponad 100 razy mniej, niż wcześniej przyjęły Niemcy i kilkanaście razy mniej, niż jakiekolwiek państwo unijne. Pamiętajmy, ze relokacja dotyczy tylko 120 tys. uchodźców; poza tą liczbą państwa Europejskie przyjęły już ok. 2 mln uchodźców - w tym procesie Polska praktycznie nie uczestniczyła. 7 tys. ludzi to jedna rodzina w każdej gminie - ciężar do udźwignięcia dla 40-mln państwa, tym bardziej że za każdym z przyjętych uchodźców idą z UE specjalne środki finansowe.
Przyjęcie uchodźców, których życie lub wolność jest zagrożona, jest sciiśle regulowane przez prawo krajowe i międzynarodowe. Możemy te procedury w ramach prawa modyfikować: prawo przyjąć nieco mniej uchodźców niż inne państwa, stosować ostrzejsze warunki akceptacji, bardziej rozciągnięte w czasie - ale powinniśmy wyciągnąć rękę do potrzebujących przynajmniej w tej niewielkiej skali, do jakiej się dobrowolnie zobowiązaliśmy. Moglibyśmy pokazać swoją strategię i poglądy w tej sprawie, przyjmując np. syryjskich chrześcijan; nawołujemy do tego w PE wszystkie kraje Europy, żeby zdecydowanie zareagować na prześladowania chrześcijan - a sami jako kraj nie robimy nic, dajemy przykład hipokryzji. Powinniśmy, jako ostoja chrześcijaństwa w Europie, pierwsi w sposób szczególny potraktować tę grupę uciekinierów z obszarów wojny - prześladowanych za swoją religię naszych braci w wierze - ale nie, Polski rząd nawet do tej najbardziej pokrzywdzonej grupy ludzi nie chce wyciągnąć ręki. Taka postawa jest niezrozumiała dla innych państw Europy, u wielu Europejczyków wywołuje oburzenie, a w politykach zachodnich - chęć równie niesolidarnego zachowania przy najbliższej okazji, gdy to Polska będzie potrzebowała jedności i zrozumienia sąsiadów z zachodu. Rząd PiS, choć nie dzięki mojemu głosowi, reprezentuje Polskę w świecie. Jest mi wstyd, że jego decyzje są tak odległe od zasad chrześcijaństwa, które nakazują pomoc bliźniemu w potrzebie.

Komentarze

Komentarze