Agnieszka Kozłowska-Rajewicz

Legalność? Tak! Wolność? Tak!

Jestem za legalnym korzystaniem z Internetu, jasnym prawem chroniącym twórców, likwidacją plagiatów i zarabianiu kosztem tych, którzy nie mają ani medialnej, ani instytucjonalnej siły, aby bronić się skutecznie przed sądem i konkurować z rynkowymi gigantami. Ale jestem też za wolnością słowa i twórczości w tej przestrzenie.

We wrześniu 2016 roku Komisja Europejska zaproponowała pakiet zmian prawnych dotyczących prawa autorskiego. Dokument odpowiada na dynamiczny rozwój Internetu i wykorzystywanie sieci do dystrybucji treści. Takie możliwości z jednej strony przynoszą oczekiwane i pozytywne efekty w postaci dostępu do materiałów, danych i dzieł artystycznych, z drugiej, z braku przepisów, zwiększa się ryzyko piractwa i utraty zysków przez autorów/ właścicieli dzieł i informacji. Najbardziej tracą na tym indywidualni twórcy, pisarze, dziennikarze, artyści, małe platformy medialne, małe firmy i start-upy, które nie mają możliwości skutecznej walki o swoje prawa w starciu z gigantami, potężnymi koncernami i platformami.

W skrócie, nowe prawo pozwala wydawcom występować o wynagrodzenie za korzystanie z ich publikacji on line przez podmioty prawne, które czerpią zyski z tych publikacji, oraz pozwala platformom internetowym na monitorowanie treści pod kątem wykorzystywania utworów objętych prawem autorskim. Dyrektywa zawiera jedynie ogólne wytyczne, pozostawia wiele znaków zapytania. Dlatego wzbudziła żywą dyskusję i podzieliła środowisko polityczne: spieraliśmy się o skuteczność zaproponowanych środków, efekty dla wolności w Internecie.

Pierwsza wersja raportu do dyrektywy została przez PE odrzucona, gdyż nie dawała pewności co do małych firm i start-upów.

Poprawiona wersja głosowana na posiedzeniu 12 września zawierała szereg poprawek, które wyłączały spod dyrektywy małe firmy, start upy, doprecyzowywały niepewne treści. Oto co należy wiedzieć o dyrektywie PO POPRAWKACH:

 

  1. Dyrektywa nie dotyczy indywidualnych użytkowników - jest skierowana do dużych graczy, podmiotów prawnych, które zarabiają na rozpowszechnianiu treści w Internecie. Jesteś indywidualnym użytkownikiem? Nie zarabiasz na dystrybucji treści? Ta dyrektywa Ciebie nie dotyczy. Wyłączone spod dyrektywy są satyra, parodia. Możesz robić memy, zdjęcia w miejscach publicznych, zamieszczać linki do ulubionych piosenek - to się nie zmienia!

 

  1. Dyrektywa nie dotyczy również: mikroprzedsiębiorstw i małych firm, start-upów (wszystkie firmy do 50 pracowników i 10 mln EUR obrotu), organizacji edukacyjnych i naukowych, encyklopedii jak np. Wikipedia. Wyłączone są zbiory edukacyjne, chmury, portale sprzedażowe, platformy non-profit, platformy których celem nie jest dzielenie się treścią (np. portale randkowe). Dostęp do danych jest na starych zasadach - nic się tu nie zmienia;

 

  1. Wolność słowa nie jest przez dyrektywę zmieniana - każdy może wyrażać swoje opinie, robić zdjęcia w miejscach publicznych i je publikować - to się nie zmienia.

Nie zmienia się także fakt, że plagiatowanie (przytaczanie cudzych słów bez podania źródła) i piractwo filmów czy piosenek jest niezgodne z prawem i jest szczegółowo regulowane przez krajowe prawo autorskie.

Kogo dotyczy dyrektywa? Obejmuje tylko duże platformy, których celem jest dzielenie się dużą ilością treści objętych ochroną prawno-autorską, zarabiające na tych treściach. Dlatego powinny być za nie odpowiedzialne (w kontekście prawa autorskiego).

Użytkownik nie będzie odpowiedzialny za publikowane treści. Odpowiedzialność poniesie platforma, która w związku musi zawierać licencje z twórcami (właścicielami praw autorskich)

Szczegółowe przepisy, jak to robić, będą powstawały w państwach członkowskich, ale też jest  przewidziany system skarg w przypadku niesłusznie usuniętych treści. Komisja Europejska i państwa członkowskie mają zaś obowiązek organizować dialog z zainteresowanymi stronami, aby ustalić szczegółowe ustalenia i najlepsze praktyki. Przepisy, które powstaną muszą uwzględniać prawa podstawowe, chronić istniejące już wyjątki, unikać automatycznego blokowania treści, oraz nie mogą nakładać obciążeń na małe i średnie przedsiębiorstwa.

Na koniec, warto dodać, że jesteśmy w trakcie tworzenia dyrektywy. Stanowisko Parlamentu Europejskiego poparte głosowaniem będzie teraz negocjowane z państwami członkowskimi w Radzie. Warto podkreślić, że Komisja Europejska, Rada i Parlament zgadzają się, że platformy zarabiające na dystrybucji treści powinny dzielić się zyskami z twórcami tych treści. Twórcy nie powinni głodować, podczas gdy inni zarabiają na ich talentach.

Komentarze

Komentarze