Agnieszka Kozłowska-Rajewicz

Kobieta jest siłą

O tym jak wyrównać prawa kobiet i mężczyzn w sporcie, jak zmniejszyć dysproporcje w wynagrodzeniach, jak zmienić trenerów, którzy nie szanują zawodniczek, ale też jak promować niesamowicie waleczne dziewczyny-sportsmenki – rozmawiali uczestnicy konferencji „Kobieta jest siłą” organizowanej przez europosłankę Agnieszkę Kozłowską-Rajewicz.

Wykład wprowadzający wygłosiła Iwona Guzowska, była zawodowa mistrzyni świata w boksie i polityczka. Opowiadała o tym, co ją wzmacniało, jako sportowca i człowieka: - Przeszkody to miernik tego, ile sami jesteśmy warci. Przeszkody mogą nas powalić, ale też możemy się od nich odbić - zwracała uwagę. Podkreślała, że najważniejszy dla niej był szacunek dla samego siebie: - Bez niego nie byłabym w stanie zrobić niczego.
Wielokrotnie słyszała uwagi: - Ty jesteś chora? Kobieta do boksu? Ty powinnaś wychowywać syna!
- Myślałam sobie wtedy tak: Dziecko potrzebuje rodzica, ale rodzica szczęśliwego spełnionego - opowiadała. - Gdybym brała do siebie uwagi o tym, że boks nie jest sportem kobiecym, to w ogóle nie weszłabym do ringu - wspominała. - Ale gdybym uwierzyła, że będę żyć według stereotypów, pewnie byłabym dziś na skraju wykluczenia społecznego.
- Czasem nasze ciało nas zawodzi - myślą sportsmenki. - Ale to nie tak. To sygnał, że my wymagamy od ciała zbyt wiele. - uważa Guzowska.
Walka jest fantastyczna, kiedy wygrywamy. Kiedy się nie da wygrać, wstajemy, otrzepujemy się, idziemy dalej. Trzeba mieć odwagę, żeby wygrać siebie.

Na początku panelu "O różnicowaniu płci i równouprawnieniu w sporcie" Wojciech Weiss - trener reprezentacji w futsalu kobiet - również opowiadał o dużym zdziwieniu otoczenia, kiedy deklarował, że chce się zająć sportem kobiet. - Pukali się w głowę. Dziewczyny? W piłkę? No i na pierwszy trening przyszło sto dziewczyn - wspominał. Zawodniczki zaskoczyły go tym, że są bardzo zaangażowane. - Nie ma dla nich półśrodków, nie ma grania na 40 procent, nie ma na 60. Jest pot, są łzy, paznokcie w parkiecie. Nie zamieniłbym tej pracy na pracę z mężczyznami - zapewnił.
- A gdyby takie zaangażowanie mieli panowie z naszej piłkarskiej męskiej reprezentacji? - dopytywała Iwona Guzowska. - Nie wiem jak by było. Ale wiem, co wynika z badań. Faceci grają dla siebie, a dziewczyny dla drużyny - odpowiedziała socjolożka Honorata Jakubowska. Mówiła ona też o tym, jak złe zdanie o zawodniczkach mają niektórzy ich trenerzy. - Jeden z nich powiedział mi, że kobiety nie znają zasad piłki nożnej - wspominała.
Wojciech Weiss zwrócił uwagę na bardzo smutne zjawisko. - Nie uważam, że sport kobiet to sport gorszy. Ale chociaż gramy w ekstraklasie futsalu, to w mediach jest o nas mniej niż o B-klasie mężczyzn.
Zdaniem Moniki Grygorowicz, fizjoterapeutki, wiceprzewodniczącej Komisji ds. Piłkarstwa Kobiecego PZPN będzie się to z czasem zmieniać. Nie tylko ze względu na liczbę zawodniczek, bo w różnych turniejach piłkarskich uczestniczy 300 tysięcy dziewczyn w Polsce, a na świecie gra 29 mln dziewczyn, ale także z przyczyn... rodzinnych. - Szef FIFA Gianni Infantino ma cztery córki - zwróciła uwagę.
Iwona Guzowska przypomniała o kolejnym aspekcie - dynamicznych zmianach na rynku. - Najszybszy wzrost w rynku biegowym mają kobiety, większość reklam jest tak zbudowanych, by docierała do kobiet. To kobiety napędzają koniunkturę i rynek.
Socjolożka Honorata Jakubowska przyznała jej rację w ocenie sytuacji rynku w sektorze biegowym. - Ale sport kobiet stanowi ok. 10 proc. całego sportu w telewizji. To wynika przede wszystkim z tego, że piłka nożna to 50 proc. wiadomości. A dlaczego w tv nie ma więcej sportu kobiet? Po pierwsze: częściej interesują się tymi informacjami i relacjami mężczyźni, a oni wolą oglądać sport mężczyzn. Z czego wynika druga sprawa: jest mniej sponsorów sportu kobiet, bo jest mniejsze zainteresowanie. I w ten sposób tworzy sie błędne koło. Kobieta zaistnieje na rynku, dopiero kiedy osiągnie bardzo wysoki poziom sportowy. Bardzo poważny jest też problem niewielkiej obecności kobiet w związkach sportowych. 12% członków zarządów związków sportowych to kobiety - zwróciła uwagę.
Iwona Guzowska: Matko! To mniej niż w biznesie!
Wtedy odezwała się z sali Katarzyna Bekasiak prezydentka federacji klubów Business and Professional Women. - To że trenerzy są za karę, to świadczy o ich świadomości. Czy możemy prosić, żeby pan Wojtek krzyczał, jakie fantastyczne zawodniczki trenuje?
Wojciech Weiss zapewnił: - robimy ligi dla dziewczynek przy wsparciu Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz. Coraz więcej jest trenerów zaangażowanych w piłkę. Nie wszyscy są za karę. Znam wielu takich, którzy oddają swoje serce. Często robią to z pasji, społecznie.

- O zwycięskich żeńskich drużynach mówi się per "aniołki", per "blondyneczki". Czy sport kobiet nie jest infantylizowany? - pytał na początku drugiego panelu dziennikarz sportowy Radosław Nawrot.
- Nas też nazywano aniołkami. Aniołkami Rasmussena - mówiła była piłkarka ręczna Iwona Niedźwiedź, dziś dziennikarka sportowa. - To jest nieodłączne, jeśli chcemy, żeby media miały coś chwytliwego, to musimy się na takie określenia godzić. To jest transakcja wiązana - powiedziała. Przyznała jej rację medalistka mistrzostw Europy w rzucie młotem Joanna Fiodorow. - To chwyt marketingowy, który z czasem przemija.  Ale trzeba go wykorzystywać, jak wszystko w sporcie, w którym zawsze trzeba wykorzystywać "swoje pięć minut" - podkreślała. Z satysfakcją przyznała, że lekkoatletyka właśnie cieszy się sporym zainteresowaniem. - Ale trzeba pamiętać, że w sporcie zainteresowanie jest sezonowe. Był sezon na skoki narciarskie, był na Tour de Pologne. Tylko sezon na męską piłkę nożną trwa cały rok -  zwróciła uwagę. Dodała też, że kiedy pisze się o piłkarzach, często piszę się o tym jak chodzą ubrani i jakimi samochodami jeżdżą, przez co nie mają praktycznie prywatnego życia.  Skomentowała to mistrzyni Europy w sztafecie 4x400 m Patrycja Wyciszkiewicz: - Nie chciałabym być kojarzona z tym w jakich butach przyszłam, ale z wynikami. Czasem współczuję piłkarzom. Trzeba jednak pamiętać, że gdyby nie było popytu na informacje o piłce nożnej, to nie byłoby tylu programów o futbolu.
- Czy da się wyrównać dysproporcję w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w sporcie? - pytał Nawrot.
- Dlaczego nie - odpowiedziała Niedźwiedź. - Nie zmusimy nikogo, żeby polubił nasze dyscypliny sportu. Ale walka z zarobkami jest realna. Ja na końcowym etapie kariery dostawałam połowę męskich stawek. A wykonywałyśmy taką samą pracę - podkreślała. Joanna Fiodorow zwróciła uwagę, że jej dyscyplinie te dysproporcje są dużo mniejsze. - Nagrody w diamentowej lidze i dla kobiet i dla mężczyzn są takie same. Różnice są w stawkach startowych. LA to przykład gdzie można zlikwidować różnice.
Jak trudna jest sytuacja dziewczyn uprawiających sport, widać na przykładzie zespołu piłkarek nożnych Polonii Poznań. Po awansie do ekstraklasy część dziewczyn odeszła z zespołu. Nie były w stanie pogodzić życia ze sportem.
- Jestem jedną z tych, które zrezygnowały - powiedziała panelistka Alicja Zając - kapitan reprezentacji Polski w futsalu. - Nie miałyśmy sponsora. Ja odeszłam, bo chciałam łączyć życie osobiste ze sportowym, chciałam rozwijać się jako trenerka, jako zawodniczka futsalu. Patrzę na dziewczyny, które do teraz nie mają nic z tego że grają w ekstralidze i również mi jest ciężko. Zawodniczki nie wiedzą, czy ukończą rozgrywki. Ja mam więcej czasu dla Ciebie, mogę skupić się na rozwijaniu się jako trener.

- Zaczynam sobie wyobrażać, ile tracimy zawodniczek, bo nie są w stanie połączyć życia prywatnego ze sportowym. Czy kobiety poświęcają więcej? - pytał Nawrot.
- Jeżeli chcemy rodzić dzieci, to możemy to robić tylko do pewnego czasu. Musimy to zrobić tak, żeby potem nie obwiniać dziecka o to, że ja nie pojechałam na igrzyska olimpijskie - mówiła Patrycja Wyciszkiewicz. Joanna Fiodorow mówiła o swojej trenerce, która ma dwoje dzieci. - Ona opowiada, że dzieci są do niej nie przyzwyczajone. Na szczęście wspiera ją mąż. Jej podopieczni osiągają dobre wyniki, więc finansowo jest dobrze.

Iwona Niedźwiedź podkreśliła też jeszcze jeden aspekt, który unaocznia jak bardzo męskim światem jest sport. - Kiedy komentowałam występy piłkarzy ręcznych, słyszałam od zawodników, że kobieta nie będzie komentowała mojej gry. Usłyszałam wręcz: „Niech ona tylko przyjedzie do Kielc”. Stanęłam z wyprostowaną piersią na taką krytykę.
Jedna z przysłuchujących się dyskusji przypomniała wywiad z jedną z biegaczek, która mówiła, że nie zna lekkoatletki, która się nie zmierzyła z problemem aborcji. - To był manewr powszechnie stosowany jako doping - przyznała Fiodorow. - Szczególnie na wschodzie. Kobiety zachodziły w ciążę przed zawodami i przerywały. Myślę, że teraz kobiety są świadome swoich decyzji. Jeśli chodzi o moje środowisko, to dziewczyny, które zaszły w ciążę,  kończyły karierę - mówiła.

Konferencję podsumowała europosłanka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. - Kiedy słuchałam o funkcjonowaniu kobiet w świecie sport, miałam wrażenie, że jest ono bardzo podobne do funkcjonowania kobiet w polityce. Spotykamy się z tymi samymi ścianami i betonem, które trzeba rozbić. Zmiana finansowania sportu kobiet to jedna z rzeczy, które można zmienić dość łatwo. Właśnie kończymy w PE dyskusję nad nową perspektywą budżetową. Będą w ramach programu Erasmus specjalne granty na wyjazdy trenerów i coachów. Złożyłam poprawkę, żeby zwrócić uwagę na trenerów kobiecych. Bo potrzebują szczególnego wsparcia.

 

Komentarze

Komentarze